Gomfrena z lipca jest ciemniejsza niż sierpniowa. Pszenica po deszczowym tygodniu — bledsza.
Pracownia
Trzy tygodnie do góry nogami
Między zerwaniem kwiatu a gotową opaską mija zwykle miesiąc. Większość tego czasu nic się nie dzieje — pęczki wiszą w ciemnym pomieszczeniu łodygami do góry i po prostu schną. Reszta to zbieranie i wiązanie, i to jest cała tajemnica.
- dzień 1ZbieranieW szczycie kwitnienia, ręcznie, po kolei
- tydzień 1–3SuszenieŁodygami do góry, w ciemności i przewiewie
- tydzień 4SortowanieCzęść partii idzie do odrzutu
- na koniecWiązanieW jednym podejściu, bez rozplatania
Skąd kwiaty
Zbieram w pełni sezonu, kiedy kwiat jest w szczycie, a nie kiedy zaczyna przekwitać — susz utrwala dokładnie ten stan, w którym roślinę ścięto. Kwiat zerwany dzień za późno wyschnie jako kwiat przekwitły i nic już tego nie odwróci. Dlatego robię to ręcznie, po kolei, zamiast ścinać całe partie naraz.
Część roślin pochodzi z okolicznych łąk i ogrodów, zbierana ręcznie w sezonie. Gatunków, które u nas nie rosną — pampasu, niektórych odmian lunarii — nie udaję: kupuję je u sprawdzonych dostawców i mówię o tym wprost.


Suszenie
Pęczki wiszą łodygami do góry, w ciemności i przewiewie, przez trzy–cztery tygodnie. Każdy z tych warunków ma swój powód:
- CiemnośćZatrzymuje kolor. Światło wypłukuje go już na etapie suszenia, zanim kwiat trafi do wianka.
- PrzewiewŻeby nie zapleśniało.
- Łodygami do góryŻeby łodyga zeschła prosto, a kwiat nie opadł na bok.
Nie używam suszarek ani żelu krzemionkowego. Szybciej — owszem, ale susz wychodzi z tego sztywny i szklisty, zupełnie inny w dotyku.
Z każdej partii część idzie do odrzutu. Kwiat, który podczas suszenia opadł, zrudział albo złapał wilgoć, nie nadaje się do niczego poza wyrzuceniem — nie da się go poprawić i nie wkładam go w środek kompozycji z nadzieją, że nie będzie widać.
Wiązanie
Gotowy susz rozkładam na stole i dopiero wtedy decyduję, co z czym. Bazę robię z drutu florystycznego, wiążę sznurkiem i taśmą florystyczną, warstwami — od największych kwiatów po najdrobniejsze wypełniacze.
Wianek powstaje w jednym podejściu, bo raz zawiązanej wiązki nie da się rozpleść bez uszkodzenia łodyg: jeśli po drodze coś mi się przestanie podobać, zaczynam od nowa. Jedna opaska to zwykle około półtorej godziny, a wianek trzy do czterech.
Opaski idą na miękką gumkę, żeby nie uciskały przez cały dzień zdjęć. Wianki wiążę na sztywnej bazie pod konkretny obwód głowy — dlatego przy nich proszę o miarę, a przy opaskach zwykle wystarczy rozmiar orientacyjny.

Dlaczego nie ma dwóch takich samych
Wianek „Brzoskwinia” to ten sam pomysł na kolor i kompozycję — nie odwzorowanie zdjęcia co do gałązki.
Jeśli mam odtworzyć coś ze zdjęcia sprzed roku, powiem, na ile jestem w stanie się zbliżyć — zanim przyjmę zamówienie.
Jedna para rąk
Prowadzę to sama, w formie działalności nierejestrowanej — świadomie na małą skalę. Zamówienia robię po kolei, w kolejności wpłynięcia, i dlatego wolę odmówić terminu, niż go obiecać i nie dowieźć. Jeśli data jest napięta, napisz przed zamówieniem — odpowiem, czy zdążę.